Film obejrzałem wczoraj i niestety nie spełnił nawet moich niskich oczekiwań. Okazał się być jeszcze gorszy i nudniejszy od jedynki. Elementów infantylnych, nastawionych na nastoletnią (i młodszą) widownię jest w filmie niebezpiecznie dużo. Roboty są jeszcze bardziej zdziwaczałe niż poprzednio, a fabularnie całość jest niestabilna i niesprecyzowana. Jeśli mamy scenę na kampusie uniwersyteckim, następna może być na innej planecie. Mały koszmarek, który ciężko polecić nawet jeśli chodzi o CGI. Transformacje chaotyczne, jak poprzednio, raz Optimusowi zajmuje ona 15 sekund, innym razem 2, podobnie walki. Dużo elementów 'komicznych' w postaci 'krępujących sytuacji', odpowiednich żarcików, mikro robocików i ich większych 'niedorozwiniętych' wariacji. To film dla amerykańskich 8 latków (miejscami miałem wrażenie, że oglądam koprodukcję Disneya i LEGO - Bionicle)
_________________ "It ain't over 'til it's over."
Ostatnio zmieniony przez desjudi Wto Cze 23, 2009 13:31, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: Wto Cze 23, 2009 01:45 Transformers: Revenge of the Fallen (2009) - Michael Bay
Transformers: Zemsta upadłych
Jako że już na dniach do kin wchodzi najnowsza odsłona „Transformersów” postanowiłem założyć temat w którym będziemy mogli dyskutować na temat filmu. Zdaję sobie sprawę że na tym forum jest znacznie więcej przeciwników Tego tytułu niż zwolenników. Ja zaliczam się do tych drugich. Pierwsza część bardzo mi się podobała, zresztą podobnie jak inne filmy Michaela Bay’a. Uwielbiam kolesia, a dokładniej wszystkie filmy w których maczał palce. To co podoba mi się w jego filmach to szybka akcja połączona z zapadającą w pamięci muzyką oraz prostym scenariuszem przy którym można się zrelaksować, a nie koniecznie główkować. No i oczywiście w uwielbiam przemówienia do narodu kogoś ważnego w każdym niemal jego filmie:) Zawsze świetnie się bawię i mam nadzieję że w czwartek na seansie będę bawił się równie dobrze. Przy obydwu częściach „pomagał” Steven Spielberg także na pewno będzie ok.
Nie wczytywałem się specjalnie w opis filmu - wolę poznać zarys całej historii oglądając film w kinie ( a prawdę powiedziawszy nie jest ona aż tak dla Mnie ważna). Akcja filmu rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach z pierwszej części. Główny bohater Sam Witwicky (Shia LaBeouf) znowu z Autobotami oraz w towarzystwie przyjaciół i rodziców ratuje świat przed Deceptikonami.
Pierwsze recenzje mówią że film w pierwszych minutach (Tokio – Autoboty wraz z wojskiem ścigają niedobitka armii Decepticonów ) ma więcej efektów niż cała pierwsza część, a finałowa walka trwająca kilkadziesiąt minut to uczta dla oczu gdy w centrum akcji walczy „Dewastator”.
Michael Bay obiecywał w wywiadach, że "Transformers: Zemsta upadłych" to film dziesięć razy bardziej widowiskowy od swojego poprzednika. Mam nadzieję że dotrzymał słowa i będę się bawił lepiej niż na pierwszej części.
Ostatnio zmieniony przez desjudi Wto Cze 23, 2009 13:30, w całości zmieniany 3 razy
Właśnie wróciłem z kina. Wrażenia? Mieszane. Pierwsza część była bardziej spójna. Druga, niby bardziej widowiskowa jednak wszystko jest diabelnie chaotyczne i efekt gdzieś się zatraca. Akcja, którą zaplanowano na tę odsłonę spokojnie starczyłaby na dwie części, więc film jest mocno pocięty, zwłaszcza końcówka. Najbardziej bodło mnie, że postacie robotów (autobotów dokładnie):
SPOILER
Zostały TAK Bardzo zepchane na drugi plan. Rachet, Ironhide i nawet Bumblebee są już nie tłem tylko dodatkiem. Podobny zabieg spotkał nowe postaci; Sideswpie, Sideways, bliźniaczki Arcee (kurna, ledwie 20 sekund ich na ekranie!) oraz pomniejsze Decepticony. Widać, że efekciarstwo wzięło górę.
Efekty miejscami są świetne, piszę to celowo, bo większego skoku nie ma w porównaniu do pierwszej części, a ogólny chaos jakoś psuje efekt (może to efekt mojego beznadziejnego Heliosika).
Teraz zalety i wady:
+ Muzyka z jedynki. Rządzi
+ Wersja R na pokazie przedpremierowym*
+ Wprowadzenie rodziny Prime'a
+ Devastator
+ Zatrzymanie aktorów z części pierwszej.
- Fabuła. O ile w jedynce dziurawość była zabawna, tutaj lepiej wyłączyć szare komórki.
- Montaż. Zwalam winę na czas (2:39 minut filmu!) i konieczność zrobienia krótszej formy
- Zepchanie robotów na daleki, drugi plan.
- Chaos. Tyle się dzieje, że z goła przesadzili.
- Transformacji mniej niż w jedynce, a jak są pokazane, to panuje... chaos.
* - tego nie jestem pewien, ale spory zestaw przekleństw oraz kilka scen nie wyglądały jak na PG13, zwłaszcza sceny z "Sukami, miękkimi cipami, dupkami" oraz kilka konkret rozwalonych ciał....
Ogólne wrażenie jest podobne jak przy jedynce. Tutaj coś wyszło lepiej, coś gorzej. Jest porównanie. Dwójka na razie jest równie dobra. Zobaczę po 3-4 seansie.
_________________ Ostatnio widziane:
The Expandables 4/10
I am Legend 6/10 (10/10)
Happy Feet 7/10
Julie / Julia 6/10
Book of Eli 8/10
Lost in translation 10/10
tego nie jestem pewien, ale spory zestaw przekleństw oraz kilka scen nie wyglądały jak na PG13, zwłaszcza sceny z "Sukami, miękkimi cipami, dupkami" oraz kilka konkret rozwalonych ciał....
Nie wymieniłeś nic co kwalifikowałoby ten film pod R.
Po części pierwszej przyrzekłem sobie, że już więcej nie dam się na to nabrać. Słowa dotrzymam, tym bardziej, że z opisu u góry wynika, iż film jest jeszcze gorszy niż część pierwsza.
Dla tych co jeszcze się zastanawiają na pójściem:
Cytat:
But now we’ve seen that. We’ve watched fifty foot robots beating the shit out of one another and now we’re ready for what’s next. Unfortunately, what’s next is more of everything that was wrong the first time. Here Bay magnifies EVERYTHING bad about the first. You thought robot pissing was weak? Check out robot farting, robot crying and giant, clanging robo-testicles. Oh yeah. Michael Bay wanted his big cast iron balls in the film and there they are, dangling off of Devastator in one of the film’s defining dramatic moments. I guess he couldn’t get away with a giant, limp swinging cyber-phallus, so he went with the next best thing.
Może i faktycznie, aczkolwiek jak na PG13 byłem zaskoczony ilością tych elementów.
Co do maskowania spoilera - to w podglądzie nie było widać, więc nie widziałem, czy działa.
A co do T:RoTF
Jeden element mnie tak wnerwił, że szkoda gadać - widać, taka moda.
Spoiler:
Kobieta ROBOT, która leci na Sama - element czysto komiczny, i na dodatek całkowicie zbędny. Jest w ogóle tak sztucznie wprowadzony, że witki opadają... totalny brak pomysłu. W ogóle cała zadyma w akademiku jest zbędna i służy tylko jednemu, połączeniu postaci Sama i "pedzia" z Robomasterem (Torturo)
_________________ Ostatnio widziane:
The Expandables 4/10
I am Legend 6/10 (10/10)
Happy Feet 7/10
Julie / Julia 6/10
Book of Eli 8/10
Lost in translation 10/10
Nie rozumiem jak można tak pilnie śledzić tematy dot. filmu, o którym ktoś wie z założenia, że to kicha i obnosić się z tym.
_________________ Mateusz "Craven" Wielgosz
http://craven.polter.pl
"I walk alone and do no evil, having only a few wishes, just like an elephant in the forest."
O Boże, poszedłem na to do kina i byłem na tyle naiwny, by sądzić, że efekty zrekompensują mi całą gównianą resztę. Myliłem się.
Bay wrzucił tu tyle CGI, że po pewnym czasie ma się już całego cyrku serdecznie dosyć. Prawie zero przerwy, non-stop napieprzają się transformery. Większość robotów pojawia się tutaj na chwilkę, po to tylko, żeby zostać efektownie obróconymi w niebyt. Nie rozumiem sensu wpieprzania całego tego złomu, jeśli nie ma opcji, żeby sensownie to wszystko rozwinąć. Ogólnie chciałem dużo akcji, ale bez przesady. Po jakimś czasie to ja już nie zwracałem uwagi na cały ten rozpierdziel.
Dalej "humor". To co dzieje się w filmie Baya to jakaś masakra. Uważam się za całkiem tolerancyjnego, ale jak widzę Torturro meldującego wojsku, że stoi pod wielkimi jądrami transformera, które reżyser postanawia na dodatek pokazać... Kurna, przez cały film mam wrażenie, że Bay robił sobie ze mnie jaja i śmiał się gdzieś w swojej willi, że tacy naiwniacy jak ja będą musieli płacić za oglądanie tego szajsu. I to jest chyba największy żart tej świni, reżysera. Bo naćpane matki biegające po kampusie, upośledzone roboty bliźniaki, pierdzące roboty dziadki, roboty płaksy, agenci rządowi pracujący w jakiejś zapyziałej restauracji i mieszkający z mamą i absolutnie debilne dialogi mnie nie bawią.
Przyznaję, że ma film całkiem niezłe sceny. Mówię tu o Shanghaju i rozróbie na łonie natury, gdzie Prime napierdziela się z trzema Decepticonami (w tym ze z dupy wziętym Blackoutem). Shanghaj, być może podobał mi się dlatego, że jeszcze nie rzygałem CGI (w końcu był to początek filmu). A las to już wypas z racji świetnie napieprzających się robotów.
Poza tymi odcinkami filmu dobra też jest muza. Wiadomo - kawałki z jedynki, ale pomimo tych samych nut dalej słucha się tego przyjemnie i chyba nieco lepiej komponują się z akcją.
No i Megan Fox też prezentuje się doskonale.
Ale nie ukrywa to faktu, że minusów ten film ma całe mrowie. Mógłbym pisać cholernie długo, ale mi się nie chce. Nie wierzę, że obejrzałem ten "hicior" do końca. Zapoznawanie się z TF 2: WIELKIE LOL serdecznie odradzam, nie pozwólcie Bayowi zrobić się w bambuko. To że facet szydzi sobie z widza czuć na kilometr.
Usunięto fragment o wsadzaniu reżyserowi rolki filmowej w miejsca prywatne.
A tak z nieco innej beczki - dlaczego transformer infiltrator został tak cienko wykorzystany? Czemu nie ma więcej tych "metal motherfuckers" wtapiających się w ludzkie szeregi? Toć potencjał takich działań jest nieograniczony. A tak mamy jedną lasię, która prawie zgwałciła protagonistę.
_________________ I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
Ostatnio zmieniony przez Snuffer Sro Cze 24, 2009 23:18, w całości zmieniany 2 razy
Kupując bilet wiedziałem na co idę. Moje oczekiwania się sprawdziły. Film humorem doprawdy dobija w krzesło. Jest kretyńsko przez 75% seansu. Jak nie przyćpana matka to robot-perwers (nosz ku....). Jak nie bitki bliźniaków to idiotyczny Torturro (choć należy przyznać, że dawał radę aktorsko). Wszystkiego jest za mało w porównaniu do akcji. Za mało Shai, za mało Megan, za mało Optimusa, Bubleebee. Wszystko gdzieś wyparowuje po kolei. Bay chciał upiec za dużo pieczeni na jednym ogniu, no i przegiął.
Ale żeby nie było - ostatnia bitwa to prawdziwa maestria. Jasne, to Bay. Ale i tak pojechał po bandzie. Ostatnie 45 minut ogląda się fantastycznie, wszystko nakręcono z zegarmistrzowską precyzją. Dużo scen akcji, nawet bardzo dużo i do tego zrobionych fantastycznie. CGI w sumie stopień wyżej niż w pierwszej części (Devastator!), ale wykorzystując doświadczenie ILM i Bay pozwolili sobie na rozmaite szaleństwa.
Widowisko - WIELKIE.
Film - miałki.
_________________ Oświadczenie: Six Feet Under jest najlepszym serialem jaki widziałem.
No właśnie, tak myślę i myślę nad tym, co mi się tutaj bardzo nie podobało i mam:
Po cholerę nawciskali tak dużo robotów, żeby później je wywalić całkowicie z filmu?
Fantastyczny Blackout pojawia się na jedną walkę ( ale z klasą, kurdę)
Czworaczki Arcee widać niecałe 20 sekund.
Roboloda (!) tylko na początku i jest go wielkie G.
Później 14 Decepticonów, które efektownie giną.
Tak swoją droga, to końcówka pokazuje jak słaby jest ten scenariusz w porównaniu do pierwszej części:
Spoiler:
Bay z ekipą robi MEGA HIPER DUPER WYPAS Devastatora o wielkości 1/3 PIRAMIDY, po czym wiadomo, że nic go nie skopie porządnie, to wprowadza super duper tajne działo (z tyłka dosłownie), które otrzymuje rozkaz od Simmonsa przez telefon komórkowy. Łup, i po robocie. No śmiechu warte
Podobało mi się, że w nieco poprzeklinali:
- Megan trzymająca w kleszczach tego piździka mówiąca: You metal fucker
- Bliźniak do "pedałka". Schut up, you pussy wanker.
- Bliźniak o devastatorze: Ugly muherfucker (końcówka stłumiona)
i kilka podobnych.
- bezcenne Megan do laski: You bitch!
Kino rżało, hehehe, ja też
Ogólnie, muszę to obejrzec jeszcze raz, na spokojnie, żeby ocenić w miarę sensownie. Na teraz mam mniej pozytywne wrażenia, niż po jedynce. Naprawdę brakło mi POSTACI robotów. Czuję, że dostałem kupę szmelcu, bez charakterów.
_________________ Ostatnio widziane:
The Expandables 4/10
I am Legend 6/10 (10/10)
Happy Feet 7/10
Julie / Julia 6/10
Book of Eli 8/10
Lost in translation 10/10
Przede wszystkim do wywalenia jest połowa scen humorystycznych. Po co wpleciono w co drugą scenę slapstick czy seksualne dowcipy na poziome klozetu? Nie mówię, że humor jest zbędny, bo to kino dla dzieci małych i trochę większych, ewentualnie fanów. Ale co za dużo to nie zdrowo. Część pierwsza była jednak bardziej spójna i przynajmniej z początku rozwijała się pomalutku tworząc w końcówce potężną epę. Tu niby epa większa, ale oprócz końcówki, walki w lesie i może Szanghaju zdecydowanie bez wyrazu i nijako. Brakuje takiej sceny jak w jedynce np. ukrywanie się Autobotów obok domu. kit, że była głupia, ale była efektowna, a przy tym spokojna. A tu spokoju nie ma, tylko się napieprzają.
_________________ Oświadczenie: Six Feet Under jest najlepszym serialem jaki widziałem.
Lubię Transformers, za dzieciaka oglądałem całą G1, a i jakieś zabawki gdzieś się na strychu walają. Film Baya obejrzałem z niekłamaną przyjemnością, ponieważ oprócz kretyńskiego humoru, oferował niesamowity wygląd robotów, świetną muzykę, kapitalne efekty specjalne, a i fabułę dało się strawić.
Nastawienia do części drugiej miałem więc jak najbardziej pozytywne, a moje oczekiwania zostały podsycone przez trailer, spoilery oraz zdjęcia z filmu. Niestety pierwsze recenzje nie były pozytywne. Nie zatarło to jednak mojego entuzjazmu i oczekiwań wobec tej produkcji.
Niestety to co dostałem załamało mnie kompletnie. Film jest całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek szkieletu fabularnego ! Zemsta Upadłych nie posiada jakiegokolwiek scenariusza, to zlepek scen i dialogów (w dodatku szczątkowych). O ile część pierwsza miała coś co trzymało obraz do kupy, o tyle kontynuacja jest pod tym względem fatalna !
Film ogranicza się do pokazów humoru najgorszego gatunku. Transformers niebezpiecznie balansowało na granicy dobrego smaku, jednak wychodziło z tego obronną ręką. Sequel granice te przekracza na samym początku, a im dalej tym gorzej, chcecie przykładów ?
Kopulujące psy, naćpana matka, agent Simmons (co Turturro tam w ogóle robi ?!), roboty bliźniaki, moszna robota ;/ Widownia byla zachwycona, niestety średnia wieku nie przekraczała chyba 12 lat ...
Kolejna rzecz na minus: jakieś kokony w siedzibie Deceptikonów , pretendenci (robot pod postacią laski - WTF !?!?), itd. Momentami czułem się jakbym oglądał Van Helsinga, albo Underworld. Robot mówiący z niemieckim akcentem to już całkowita porażka, podobnie jak Wheeli "gwałcący nogę Megan" i bliźniaki.
Idźmy dalej: niewykorzystany potencjał nowych postaci. Z ponad 40 robotów, które gościły na ekranie, większe role odegrali Megatron, Optimus i Starscream. Reszta przy dobrych wiatrach ogranicza się do 2 zdań, a taki Sideswipe i jego "Damn, I'm good", aż prosiło się o więcej. Dewastator ... wydarł morde i tyle go było widać, aaa przepraszam jeszcze jego jądra były w kadrze :/ no i zapomniałbym - Soundwave. Postać kultowa w świecie TF w Zemście Upadłych ogranicza się do kilku zdań i widać tylko jego alt-mode.
No i zabrakło jego niesamowitego głosu.
Momentami strasznie chaotyczny montaż. Jedynka była chaotyczna tylko w momencie walk, Zemsta jest chaotyczna ciągle. Miejscami miałem wrażenie, że oglądam pokaz slajdów.
Aktorstwo ... nie było go zbyt dużo w tym filmie. Shia poprawnie, Megan strasznie słabo i sztucznie, reszta bezboleśnie. Z muzyką to samo, raz wpada w ucho, innym razem się jej nie zauważa.
Co na plus ?
Walka w lesie. Optimus kopie dupska i to mi się podoba. Dynamicznie, ale bez chaosu, metal się sypie i o to chodzi !
Starscream podobny do tego w G1 - lizodup i tchórz, a do tego mówi głosem podobnym do tego z serialu.
Momentami walka na pustyni, wybuchy, strzelaniny, fajnie się to oglądało.
I chyba tyle ... aż dziw bierze, ale pod koniec zaczął mnie tyłek boleć. Wiedziałem od początku na co idę i bylem nastawiony, że dostanę mniej więcej to samo co w części pierwszej. Po części dostałem, więcej efektów, więcej humoru, więcej robotów, więcej absurdów, niestety za dużo tego "więcej". Bay przeszarżował i to zdecydowanie, a szkoda, ponieważ oprócz w/w rzeczy dostałem również więcej głupoty i infantylizmu ;/
Ocena ... 4
_________________ Top 10:
Reservoir Dogs, Fight Club, Godfather, Forrest Gump, Seven, Pianist, Platoon, Blade Runner, Raiders of the Lost Ark, Psy
I ja w kinie bylem i film ten obejrzalem, i - podobnie jak wiekszosc (poki co) - sie rozczarowalem...
Moja recenzja juz na stronie: www.film.org.pl/prace/tra...a_upadlych.html
Mozna komentowac tutaj badz w dziale o nowosciach na stronie.
Choc tak naprawde nie ma chyba co komentowac, bo napisalem tam juz wszystko, o czym napisac chcialem...
Ten sam poziom co w pierwszej części... Poza tym niedługo wyjdzie, że każdemu się pierwsza część podobała (Danus - nie jesteś sam ! ), na tą czekał z zapartym tchem i się zawiódł... Nosz kur%$!!
Przecież od razu było wiadomo co to będzie za film... Ja dostałem to czego oczekiwałem... Dobrze zmontowany 2 godzinny teledysk z ładnymi obrazkami - jak znalazł na mój dzisiejszy poegzaminacyjny wieczór...
A co do humoru w filmie... Nie był jakiś wybitny, ale też nie przeszkadzał... Poza tym z tego co zauważyłem większej części widowni taki humor odpowiadał... Zatem spełnił swoje zadanie...
Moje kino: Małe, niewygodne fotele i spóźnione premiery
Posty: 3276 Skąd: Z nudnego Chełma
Wysłany: Sro Cze 24, 2009 22:28
piXi napisał/a:
Danus - nie jesteś sam !
Dzięki. Ja właśnie wróciłem z kina, ale opinię napiszę trochę później bo narazie nie mam czasu. Ale na razie powiem, że dostałem to czego oczekiwałem. Film jest świetny.
Więcej napiszę później.
_________________
Terminator | Aliens | The Abyss | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
Gwoli wyjasnien, po przeczytaniu przeze mnie powyzszych postow: nie ma w TF2 zadnych jader robota! Nie wypisujcie prosze tego typu bzdur. Jeden z Constructiconow, ktore zlozyly sie w Devastatora, byl po prostu dzwigiem burzacym budynki, stad dwie wielkie zelazne kule. W TF2 zostalo to przedstawione tak, ze niby maja sie one kojarzyc z jadrami, i tak to sie wlasnie skojarzylo Simmonsowi. W zamierzeniu mialo byc to smieszne i jednym taki humor spasuje, inni uznaja to za zenade. Ale powtarzam raz jeszcze: nie ma tu zadnych jader. Po takich wpisach jak powyzej rodza sie plotki, i wkrotce okaze sie, ze w nowych Transformersach jakis robot biega z fujara na wierzchu
Widac rozne rzeczy draznia ludzi w TF2
Mnie byl tam obojetny humor czy niektore glupie, naciagane sceny.
Rozczarowalo mnie zupelnie co innego. Cos, co mialo byc ostoja tego tytulu. Cos, co opisalem w recenzji wylewajac tam swoje zale, a czesc z nich pokrywa sie z wpisami z postow powyzej...
Nie dość, że wskrzesili, to jeszcze naprawili twarzyczkę - z lekko grillowanej zmieniła się w troszkę przybrudzoną.
Pixi - wiesz, są teledyski i są Teledyski. Nie ma nic złego w tym, że oczekiwałem filmu z odrobinką duszy, jak to było w przypadku części pierwszej. Ten bezpłciowy sequel-szajs sprawił, że najchętniej oskalpowałbym reżysera. Ten palant śmiał mi się z ekranu w twarz.
OD ADMINA: dostajesz upomnienie. Nie wyglada to za fajnie, gdy w swoich wpisach uzywa sie zwrotow "palant" (o rezyserze), "wsadzilbym mu rolke gleboko w dupe" czy "wydymalbym go". Podejrzewam, ze moderator usunie badz wykropkuje stosowne czesci tekstu. Oskarzasz rezysera o infantylny, rynsztokowy humor stosujac takie wlasnie srodki - paradoks? Prosze o wiecej kultury, nie trzeba uzywac tego typu zwrotow do ostrej krytyki - bez nich tez sie da.
_________________ I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
Ostatnio zmieniony przez ALIEEN Sro Cze 24, 2009 23:03, w całości zmieniany 2 razy
Na scenie pojawia się nowy lider, Fallen, który powoli organizuje tytułową zemstę upadłych.
To może raczej film powinien się nazywać Zemsta Upadłego?
Co do recki - wydaje się wyważona, jutro się przekonam (jeden spoiler niepotrzebny, chociaż może lepiej bo jestem ostrzeżony). Cóż - dziwi to, że autor najwyraźniej sam czasem nie wie, czemu mu się film udał. Bad Boys - świetna sensacja. Dwójka - więcej pościgów, wybuchów i dup, ale już bez tego stylu. Transformery wygląda, że tak samo. A przecież na stołku ten sam koleś.
_________________ Mateusz "Craven" Wielgosz
http://craven.polter.pl
"I walk alone and do no evil, having only a few wishes, just like an elephant in the forest."
Taki urok tego dwuznacznego w jezyku angielskim tytulu - moze byc i zemsta upadlych, jak i zemsta Upadlego. W oryginale mamy zatem ciekawy zabieg, ktorego juz nie sposob przedstawic w polskim tlumaczeniu, stad sluszna decyzja tlumaczy o liczbie mnogiej Co do spojlera - hm, o co dokladnie chodzi? Bo zawsze moge to z recenzji wykasowac jesli rzeczywiscie razi... A "Bad Boys 2" podobal mi sie bardziej od jedynki To, co sprawdza sie w jednym sequelu niekoniecznie musi sie sprawdzac w innym. W BB2 faktycznie bylo szybciej, wiecej i efektowniej - i dla mnie lepiej. W TF2 imho nie i tyle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach