Ok, wytłumaczenie dla opornych ;) Dent jest integralnie związany z fabułą TDK, jest jedną z osi filmu. Venom w SM3 jest doklejony do fabuły. Dlaczego o nim wspominam? Bo w tamtym przypadku również narzekano, że nie dostał "własnego" filmu. Tam -- słusznie. Tu -- absolutnie nie.
Mefisto napisał/a:
bezzdura - Dent spokojnie mógłby wyjść na główny ciemny plan dopiero w 3 części - a tak i wzięli go i zabili i dupa zbita
Mefisto, Ty autentycznie nie kumasz idei TDK? Co Ty, Robert Downey Jr.? :P TDK jest historią Denta w równym stopniu co Batmana i Jockera. Nawet bardziej niż tego ostatniego, bo Jocker jest "tylko" mocą sprawczą, podczas gdy Dent jest "białym rycerzem", z którym zestawia się "mrocznego rycerza", Batmana. Dent taki, jakiego naszkicował Nolan w TDK, nie miałby racji bytu poza tym filmem. Oczywiście komuś się to może nie podobać -- ale to w takim razie to zastrzeżenie do filmu jako całości, a nie do tego, "że na końcu Denta zabili".
Bo w tamtym przypadku również narzekano, że nie dostał "własnego" filmu. Tam -- słusznie. Tu -- absolutnie nie.
to fajnie, ale zauważ jedno - porównujesz w tym momencie kupę gnoju do naprawdę dobrej fabuły
Mefisto napisał/a:
TDK jest historią Denta w równym stopniu co Batmana i Jockera. Nawet bardziej niż tego ostatniego, bo Jocker jest "tylko" mocą sprawczą, podczas gdy Dent jest "białym rycerzem", z którym zestawia się "mrocznego rycerza", Batmana. Dent taki, jakiego naszkicował Nolan w TDK, nie miałby racji bytu poza tym filmem.
wszystko fajnie i ja to łapię, serio - ale i tak uważam, że Dent nie powinien umrzeć na końcu, lecz wejść dalej w swoje nowe alter ego i to miałoby miejsce właśnie w następnej części - damn, jak dla mnie to mogli by to nawet pociąć jak 2 i 3 POTC. Kapiszon?
Naprawdę nie widzisz że dalsza działalność Two Face'a nie miałaby sensu i postać ta w takiej formie jak ukazał go Nolan została w pełni wykorzystana w tym filmie? Albo inaczej: na szczęście to film Nolana, nie twój
Mógłby ewentualnie znowu chcieć załatwić rodzinę Gordona. Tylko po co pokazywać to po raz drugi? Mógłby też chcieć dorwać Jokera. Tylko że to nie materiał na cały film.
to fajnie, ale zauważ jedno - porównujesz w tym momencie kupę gnoju do naprawdę dobrej fabuły ;)
I ja Ci to właśnie próbuję uzmysłowić. Nic innego. To jest zwarta, przemyślana fabuła z jedyną logiczną konkluzją.
Mefisto napisał/a:
wszystko fajnie i ja to łapię, serio - ale i tak uważam, że Dent nie powinien umrzeć na końcu, lecz wejść dalej w swoje nowe alter ego
Jakie alter ego? Co miałby robić? Mierzwiak ma rację: on nie miałby nic ciekawego do roboty. Nolanowski Harvey Dent TO NIE JEST KOMIKSOWY SUPERŁOTR. Joker -- owszem. Przetworzony, ale jak najbardziej tak. Natomiast Dent to postać tragiczna, o której upadku opowiada "The Dark Knight". Właśnie TO jest film Denta. Jedyny możliwy w tej "wersji" Two-Face'a.
Proponuję koniec dyskusji. Mierzwiak dobrze podsumował: na szczęście to film Nolana :)
naprawdę nie widzisz, że mścić mógłby się dopiero w kolejnej części, w międzyczasie stając się postacią jeszcze bardziej mroczną i rozdartą Nolan pokazał go naprawdę w porządku, poza samiusieńką końcówką.
Rozbijasz całkowicie dramatyzm jego sytuacji. Rachel zginęła w TEJ CZĘŚCI. W tej części widzimy tragedię Harveya. Jak ty to sobie wyobrażasz? Czekać trzy lata na następny film w którym koleś dopiero bierze się za vendettę? Pomysł równie naciągany co zliftingowana twarz Raquel Welch
Mefisto, po raz ostatni: TO był jego film. Właśnie ten i żaden inny. Czy mógł się mścić w następnej części? Mógłby, stając się zwykłym, szeregowym "wrogiem superbohatera", jakich pełne są komiksowe filmy. Nolan uczynił z tą postacią coś więcej. Jak widać -- coś nieortodoksyjnego i dla niektórych ciężkiego do zaakceptowania.
Moje kino: Kubrick, Mann, P.T Anderson
Posty: 2467 Skąd: Myślenice
Wysłany: Pią Wrz 05, 2008 21:37
Wreszcie obejrzałem. Dziwne uczucia towarzyszyły mi podczas seansu, bo co rusz ocena dla filmu malała, bądź rosła - genialnie zrobione sceny mieszały się z tymi typowymi dla blockbusterów. Po kolei:
-Barki, dla mnie samo zakończenie do zaakceptowania(w sensie, że ktoś wyrzucił detonator do wody), ale ogólne zachowanie tych wszystkich ludzi to porażka. Żeby film miał jako taki happy-end i był ok, to sprawa na barce więźniów powinna wyglądać tak: tuż po komunikacie Jokera bandziory rzucają się na strażników chcąc im zabrać detonator, a ci, zdająć sobie sprawę z tego, że sobie nie poradzą wyrzucają szybciutko pilocik za okno - więźniowie i tak nie mogą nic zrobić, więc siadają w spokoju i modlą się, żeby tamci nie odpalili. Tak w ogóle to wiecie co ja bym zrobił na miejscu tych ludzi? Wskoczył do wody i próbował dopłynąć do brzegu(niedaleko było, coś koło 100m), aż tak zimno chyba nie było, żeby mi sie to nie udało? Tak w ogóle to czemu władze nie wysłały helikopterów/łodzi ratunkowych, żeby zabrać tych ludzi z powrotem? Za mało czasu było na taką akcje?
-Sonar, nie jest tragicznie, ale oczywiście bez niego byłoby lepiej. Sam pomysł jest do zaakceptowania, jednak jego niesamowita skuteczność już nie(oglądałem tylko raz, więc może się myle, ale zdawało mi się, że w pewnym momence Batman zamiast widzieć przed oczami same sylwetki rysowane przez sonar, to widzi napis SWAT na uniformach, w ogóle wszystkie te obrazki są za ładne jak na sonar, który przecież powinien tylko potrafić narysować odległości przedmiotów)
-Motocykl+ściana, do zaakceptowania, jednak zaciekawiło mnie czemu tuż po tym tricku, gdy Batman poślizgiem zatrzymuje swojego rumaka nie podnosi się i tyłek musi mu ratować Gordon. Co mu się stało?
Joker oczywiście fenomenalny, jedna z lepszych ról jakie w ogóle widziałem, praktycznie w żadnym ujęciu nie mogłem uwierzyć że za makijażem kryje się twarz Ledgera, a wpatrywałem się dobrze. Geniusz, w trakcie filmu straszliwie żałowałem, że już nie będzie mu dane niczego więcej zagrać. Według mnie paradoksalnie to, że zmarł może mu zaszkodzić w dostaniu Oscara, bo akademia nie będzie się chciała narażać na krytykę w stylu: dali Oscara bo umarł. Oczywiście problemem jest też to, o roli w jakim filmie mówimy. Blockbustery raczej nie dostają oscarów w ważnych kategoriach.
Jeszcze jedna sprawa mnie ciekawi, takie nic - sztuczka z ołówkiem. Joker stawia ołówek i co chce zrobić? Był pewny tego, że jakiś goryl do niego doskoczy i będzie mógł uderzyć jego główą o ołówek(tak w ogóle to gdzie on mu wbił ten ołówek? W oko, tak, żeby mógł wbić się głębiej? Bo chyba nie przebił nim czoła. Jeśli pierwsza opcja, to musiał dokładnie celować, a jeśli druga to musiał naprawde mocno rąbnąć)? A co gdyby wszyscy siedzieli spokojnie i patrzyli?
Jeszcze jedna sprawa mnie ciekawi, takie nic - sztuczka z ołówkiem. Joker stawia ołówek i co chce zrobić? Był pewny tego, że jakiś goryl do niego doskoczy i będzie mógł uderzyć jego główą o ołówek(tak w ogóle to gdzie on mu wbił ten ołówek? W oko, tak, żeby mógł wbić się głębiej? Bo chyba nie przebił nim czoła. Jeśli pierwsza opcja, to musiał dokładnie celować, a jeśli druga to musiał naprawde mocno rąbnąć)? A co gdyby wszyscy siedzieli spokojnie i patrzyli?
Ołówek w domyśle zniknął w oczodole delikwenta. Zapomnijmy o super celowaniu, na tym polega ta scena i tyle.
Skąd był pewny że ktoś wstanie? Bo najpierw Gambol wyskoczył z tekstem o rozwaleniu Jokerowi głowy przez swojego ochroniarza, dopiero J wyjął ołówek.
Ale to tylko film, tu nie ma "skąd był pewny że ktoś wstanie". Ołówek miał zniknąć i tyle
GARY OLDMAN visits AARON ECKHART, whose face has been half burnt off.
GARY OLDMAN
Holy fucking shit!
AARON ECKHART
Are you alarmed by my hideous scarring?
GARY OLDMAN
No, I just can’t believe how over-the-top Christopher Nolan went with the special effects on your face. I thought these movies were supposed to be realistic. Look at you, your fucking eyeball is hanging out. You look like the Toxic Avenger.
Fucking A! Po przeczytaniu tego TDK jeszcze mniej mi sie podoba. :P
Cytat:
BAT-BALE
Oh no, dogs! Batman’s one true weakness!
:)))
_________________ I was over in Australia and everyone's like "Are you proud to be an American?" And I was like, "Um, I don't know, I didn't have a lot to do with it. You know, my parents fucked there, that's about all."- Bill Hicks
Avalonian - cotygodniowy humor w postaci komiksowego paska!
Moje kino: Małe, niewygodne fotele i spóźnione premiery
Posty: 3286 Skąd: Z nudnego Chełma
Wysłany: Sob Wrz 13, 2008 08:32
Wczoraj znów obejrzałem TDK tym razem w kinie w moim mieście. I nie zmieniam swojej oceny ponieważ ten film to kwintesencja tego czym jest kino w ogóle, a kino to przecież rozrywka. Oglądając film człowiek ma się świetnie bawić. Ja świetnie się bawiłem po raz drugi. Większość scen w filmie to perełki. Mimo wielu niedociągnięć film jest tak wciągający że się tego nie zauważa a seans mija jak błyskawica. Nie napiszę nic odkrywczego, że Joker wymiata, ale dodam że powinien Ledger dostać za tą rolę oscara. Nie widziałem bardziej czochrającej moszny roli w tym roku, a filmów obejrzałem sporo do tej pory.
Nie wiem czy była rozmowa na ten temat ale czy nie zauważyliście że w czasie napadu na bank Joker w masce Clowna ma normalne włosy a gdy ją zdejmuje to raptem robią się zielone?
_________________
Terminator | Aliens | The Abyss | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
Nie wiem czy była rozmowa na ten temat ale czy nie zauważyliście że w czasie napadu na bank Joker w masce Clowna ma normalne włosy a gdy ją zdejmuje to raptem robią się zielone?
To wiadomo od 9 miesięcy, czyli odkąd w sieci można było zobaczyć prolog
To ja zrobię jeszcze raz mały offtop. Okazuje się bowiem, że moja ulubiona, trójkowa piosenka jest mocno inspirowana Batmanem Burtona. Zarówno w tekście, jak i w teledysku. O, proszę:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach